Opinia: Dlaczego grę Manchesteru United cechuje minimalizm?

Kibice “Czerwonych Diabłów”, którzy mieli zaszczyt żyć w erze sir Aleksa Fergusona, od około pięciu lat egzystują w poczuciu wstydu i bezsilności. To coś jak spadek z poziomu własnego ego na pułap, gdzie możemy szukać swojego IQ. Krótko mówiąc – bolesna sprawa.

O mojej dozgonnej i głębokiej miłości do “Czerwonych Diabłów” wiedzą wszyscy, bo trwa ona niemal 20 lat. Na szczęście nie jest to uczucie przysłonięte różowymi okularami i potrafię dość obiektywnie wypowiedzieć się o formie (lub jej braku) podopiecznych José Mourinho.

Jedyne, co pozostało nam – fanom United, to wspomnienia. Nostalgiczna atmosfera, w której bierzesz w dłoń ramkę ze zdjęciem po mistrzowskiej fecie z sezonu 2012/2013 i czujesz jak krople łez spływają po Twoich policzkach. Bajkowa sceneria wcale nie jest tu użyta na wyrost. Za rządów Fergusona drużyna z Old Trafford miała duszę, nieodparte pragnienie zranienia i wykończenia rywala. Żądza krwi i przede wszystkim monolit były w tamtym okresie wizytówką Manchesteru United.

To zatrważające, że DNA, które wszczepił w ten klub Alex Ferguson, w ciągu tak krótkiego czasu zostało wycięte łącznie z najdłuższymi korzeniami. To, co zawsze napawało mnie dumą, czyli brak wikłania się w transferowe szaleństwa, wierność klubowym ideom i sztab boiskowych żołnierzy gotowych oddać życie za czerwoną koszulkę, poszło się… przejść wraz z eksperymentami w postaci Davida Moyesa i Louisa van Gaala.

Jasne, że można zganić Fergusona za to, że zostawił swojemu rodakowi skład dość sędziwy i niezdolny do wykręcenia wyniku ponad realne możliwości zawodników, jednak to jest droga na skróty. Zespół pod kątem personalnym był lekko zakurzony, lecz nie był to argument, by piłkarze z Old Trafford wychodząc na murawę chowali swe jaja do dupy.

Za czasów sir Aleksa w szatni nie używano stwierdzeń “nie mogę” czy “nie umiem”. Minimalizm i zachowawczość były karane surowo. Czasy Moyesa i van Gaala to nieustanna sinusoida, choć jeszcze w ich przypadkach dałoby się usprawiedliwić sąsiadujący im sztorm. W kwestii José Mourinho niestety nie potrafię tego przełknąć, ponieważ Portugalczyk miał być właśnie tym, który przypomni klubowi kodeks sporządzony przed laty przez Fergusona.

Instagram, nowe fryzury, pajacowanie po strzelonych golach. To obecnie kojarzy mi się z atmosferą panującą na Old Trafford. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby to szło w parze z wynikami, do których aspiruje zespół José Mourinho. Jednak obie te kwestie są na dość olbrzymim rozdrożu.

Nie zapominam, że obecnie United znajdują się na drugiej pozycji w ligowej tabeli i spokojnie oczekuję na dwumecz z Sevillą w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Tylko pojawia się pytanie: z czego być dumnym? Z 15 punktów straty do liderującego rywala zza miedzy? Z minimalizmu i kunktatorstwa, które dosłownie wylewają się z gry United? A może z bezbronności, jaką “Czerwone Diabły” przejawiają w starciach z zespołami z top six?

Pod wodzą Mourinho każdy angielski hit z udziałem Manchesteru United to pokaz futbolu bezpiecznego, ale też patologicznego. W meczach z Arsenalem i Liverpoolem najjaśniejszym punktem zespołu był bramkarz, co dobitnie świadczy o tym, że “Czerwone Diabły” wychodzą na mecz, by go nie przegrać, a nie – by go wygrać. Szkoda już wspominać o potyczkach z Chelsea czy Manchesterem City, gdzie goście w krwistych trykotach wyglądali jak zbieranina chłopów oderwanych od pługa, a w wolne weekendy hobbystycznie grająca w lidze regionalnej.

Środowe spotkanie z Tottenhamem potwierdziło też kolejną tezę. Manchester zatracił pazur i instynkt przetrwania, który jeszcze parę lat temu sprawiał, że rywal prowadząc 2:0 lub 3:0 dalej nie był pewny czy wyciągnie z tej potyczki choćby punkt. Dziś już tych obaw nie ma, bo wystarczy minimalne prowadzenie, by United psychicznie złamać i całkowicie zdominować.

Jestem zażenowany stylem gry prezentowanym przez mój ukochany klub. Zawodników, którzy z pasją wchodzą w każdy mecz, można spokojnie policzyć na palcach jednej ręki. Olbrzymią determinację widać szczególnie w poczynaniach Antonio Valencii i Davida de Gei. Reszta? Różnie to bywa. Szczególnie kole w oczy dyspozycja gwiazd, które miały wskrzesić wspomnianą tożsamość “Czerwonych Diabłów”.

Najbardziej irytująca jest postawa Paula Pogby, a więc naczelnej postaci transformacji klubu z czerwonej części Manchesteru. Gość sprowadzony po to, by być kreatorem i motorem napędowym całej ekipy, częściej analizuje barwny zaczes w lustrze niż własną grę na zapisie video. To, że nieziemskim umiejętnościom piłkarskim nie muszą wcale towarzyszyć te mentalne, doskonale pokazał już Mario Balotelli.

Francuz gra na newralgicznej pozycji w zespole, w związku z czym oczekuje się od niego elementarnej rzeczy. Po pierwsze – nie stracić piłki. Tutaj zaczynają się schody, bo zastanawiam się czy udobruchanie własnego “ja” jest ważniejsze od dobra zespołu? Patrząc z boku na byłego zawodnika Juventusu można odnieść wrażenie, że jego prywatne interesy zdecydowanie górują nad dobrem ogółu.

Te pozbawione sensu dryblingi w gąszczu trzech par nóg i holowanie piłki w momentach, gdy aż prosi się o podanie do jednego z trzech lepiej ustawionych partnerów, wywołują we mnie niepohamowaną złość. To nie jest zawodnik uszyty na diabelską miarę. Ciężko to strawić, gdyż był wychowywany właśnie w Manchesterze, czego zupełnie w jego grze nie widać. Pogba gra w kratkę i jedno finezyjne podanie w ciągu spotkania nie będzie dla mnie źródłem rozpływania się nad jego talentem.

Oprócz Pogby, postaciami, które mają silny wpływ na postawę zespołu, są wspomniani Valencia i de Gea, ale też Nemanja Matić, Romelu Lukaku czy Anthony Martial. Nie zapominajmy, że do tego zestawu dołączył niedawno Alexis Sanchez. Lista nazwisk na papierze budzi respekt, ale żaden mocny rywal nie położy się na boisku po zerknięciu w protokół meczowy. Nazwiska nie zagrają, jeśli nie wniosą na murawę jaj. Siłę należy czerpać z fundamentu jakim jest kolektyw, a tego zdecydowanie w poczynaniach United brakuje. Bez tej duchowej spójności “Czerwone Diabły” na długie lata pozostaną ciekawą kapelą, która od czasu do czasu zaskoczy nas czymś wspaniałym, po to, by za moment się potknąć i zostać połkniętym w całości przez Tottenham.

Ostatnie sztuki

Koszulka adidas Manchester United Training Top DP6825

Wykonana z najwyższej jakości materiałów, oficjalna replika koszulki treningowej z długim rękawem, w której piłkarze Manchesteru United przygotowywali się do meczów w sezonie 2018/2019. Podkreśli dumę z faktu wspierania drużyny "Czerwonych Diabłów" zarówno w trakcie aktywności sportowej, jak i podczas wyjścia na miasto.Licencjonowany produkt klubowy.Cechy produktu:
  • kolor: jasnoszary, czerwony
  • materiał: 100% poliester
  • naprasowany herb klubu
  • dekolt w kształcie litery V
  • długi rękaw
  • wzmocniona, chroniąca przed wiatrem konstrukcja
  • mankiety z otworami na kciuki, zapewniające lepsze przyleganie do ciała
  • wykorzystana technologia adidas Climalite
Technologia adidas Climalite:
  • odprowadza wilgoć od skóry
  • zapewnia maksymalną lekkość i miękkość materiału
  • przynosi uczucie chłodu i komfortu termicznego nawet w najgorętszych warunkach

Dyskusja

Najnowsze

Ralf Rangnick przed meczem z Watfordem dla MUTV: wierzę, że Anthony Elanga pozostanie wzorem dla reszty młodzieży z akademii

Tymczasowy szkoleniowiec Manchesteru United Ralf Rangnick udzielił przedmeczowego wywiadu na wyłączność dla MUTV. Niemiecki szkoleniowiec nie ukrywał, że jest...

Konferencja prasowa Rangnicka przed meczem z Watfordem (cz. II): nie pomożemy Marcusowi Rashfordowi, dyskutując o nim każdego tygodnia

Konferencja prasowa Ralfa Rangnicka tradycyjnie została podzielona na dwie części. Kontynuując rozmowy z dziennikarzami przed meczem z Watfordem niemiecki...

Zapowiedź: Manchester United – Watford FC. 27. kolejka Premier League

Manchester United powoli wkracza w decydującą fazę sezonu ligowego, w której będzie trzeba zmierzyć się z czołówką ligi. Najpierw...

Raport z wypożyczeń: Anthony Martial kontuzjowany, a Axel Tuanzebe zaginął w akcji

Część piłkarzy Manchesteru United przebywa tymczasowo w innych klubach w ramach wypożyczeń. W imieniu ManUtd.pl zapraszamy do zapoznania się...
- Reklama -

Cristiano Ronaldo: wiem, że nie zostało mi wiele lat gry

Cristiano Ronaldo przyznał, że pomimo swojego wieku jest zdeterminowany do dalszej gry i zdobywania trofeów. Portugalczyk był zaskoczony, gdy Ralf...

Konferencja prasowa Rangnicka przed meczem z Watfordem (cz. I): mam nadzieję, że politycy z całego świata położą kres wojnie na Ukrainie

Ralf Rangnick spotkał się w piątek z dziennikarzami na konferencji prasowej zapowiadającej mecz z Watfordem w ramach 27. kolejki...

Manchester United – Watford: przegląd kursów w Betcris

Dzięki dość szczęśliwemu remisowi w Madrycie Manchester United przedłużył swoją serię meczów bez porażki do 10, jednak teraz podział...

Sytuacja kadrowa przed meczem z Watfordem

Tymczasowy menedżer Ralf Rangnick postanowił podzielić się z fanami najnowszymi wieściami z szatni Manchesteru United. Niemiecki menedżer potwierdził, że...

Najważniejsze

Konferencja prasowa Rangnicka przed meczem z Watfordem (cz. II): nie pomożemy Marcusowi Rashfordowi, dyskutując o nim każdego tygodnia

Konferencja prasowa Ralfa Rangnicka tradycyjnie została podzielona na dwie części. Kontynuując rozmowy z dziennikarzami przed meczem z Watfordem niemiecki...

Zapowiedź: Manchester United – Watford FC. 27. kolejka Premier League

Manchester United powoli wkracza w decydującą fazę sezonu ligowego, w której będzie trzeba zmierzyć się z czołówką ligi. Najpierw...

Może Cię także zainteresować

0